wtorek, 10 lutego 2015

rozdział 10

- grzeczna dziewczynka -szepcze Zayn. Ło ło ło. Powoli. Co się dzieje. Więc tak leże w łóżku z Zaynem?! Leże naga ?! O co kurwa chodzi ?. Czy ja ? Nie....nie...nie.
- Zayn obudź się
- co się stało ? - pyta zaspany
- o to samo chciałam Ciebie zapytać
- oh skarbie nie pamiętasz jak wczoraj się do mnie kleiłaś ? - uśmiecha się
- co ? - nadal nic nie wiem
- eh..więc tak obejrzeliśmy film i wypiliśmy trochę za dużo. Potem ty zaczęłaś mnie całować i rozbierać a ja nie umiałem się Ci oprzeć ....przepraszam
- Boże -  łapie się za włosy i chce je wyrwać. Co ja zrobiłam. Niall ma racje jestem zdzirą.
- byłaś aż tak pijana że nie pamiętasz ? - dodaje po chwili
- co ja zrobiłam ! A Niall ? Zdradziłam go
- Nie skarbie nie zdradziłaś. On Cie nie kocha.
- Nicol ja muszę Ci to wytłumaczyć - ni stąd ni z owąd do pokoju wchodzi Niall. Patrzy raz na mnie raz na Zayna.
- przespałaś się z nim ? - parska
- tak - odpowiadam cicho. Chłopak spogląda na Zayna.
- zabije Cie ! - krzyczy
-Niall odpuść. Ona woli mnie
- naprawdę ?
- Niall wiem że mnie nie kochasz i zależało Ci tylko na zakładzie
- Kocham Cię! Nie wierze że mu ufasz ! Zdradziłaś mnie !
- Powinieneś już iść - mówię po chwili ciszy.
-słyszałeś ? - szczerzy się Zayn.
- brawo Zayn wygrałeś ! Masz swoje 800 dolarów - Niall wyjmuje pieniądze i rzuca w Zayna.
- Co ? - mój świat zaraz się zawali.
- No tak zwal jeszcze na mnie ! Weź te pieniądze!
- Nicol on Cię okłamuje - oznajmia i wychodzi. Wstaje i ubieram się w swoje wczorajsze ciuchy. Zayn robi to samo. Nagle czuje jego ręce na swoich biodrach.
- co chcesz dziś robić?
- Zayn o co chodziło Niallowi ? - odwracam się do niego a jego oczach wodzę smutek.
- Skąd mam wiedzieć? Zawsze zwala winne na innych. A teraz chce mnie wrobić w tą jego chorą grę. Idiota
- czyli nie masz nic z tym wspólnego?
- oczywiście że nie
- chciałam Cię przeprosić
- za co ? - pyta zdziwiony
- no wiesz......to nie powinno się wydarzyć
- ph daj spokój. Było wspaniale
- przestań. - karcę go
- dobrze ,dobrze nikomu nie powiem a teraz idę na chwilę do Louisa. - całuje mnie w policzek i wychodzi. Boże co ja zrobiłam. Przespałam się z nim bo byłam pijana ?
~oczami Nialla ~
- on mnie wkurwia ! - krzyczę
- jak dla mnie Zayn przesadził - Odzywa się Liam. Nagle do domu wchodzi Zayn.
- no wygrałem ! Była pijana łatwo było - śmieje się
- co ? Opiłeś ją ?!
- nie opiłem Boże. Oglądaliśmy film gdy się skończył spytał czy ma coś mocniejszego jak wódka. No poszła bo butelkę i tak się zaczęło- wyjaśnia
- to ja idę a Niall Nicol jest moja - uśmiecha się
- zabije go !
- Niall spokojnie się - Liam próbuje mnie uspokoić
- zostaw mnie - praskam i wchodzę na górę. Nie odzyskam jej ona mi nie ufa. Boże Kocham ją a Zayn wszystko popsuł.
~oczami Nicol~
Kocham Nialla. Tęsknie za nim. Boże Nicol zapomnij on Cię nie kocha. Z zamyślenia wyrwa mnie pukanie do drzwi. Zayn tsa......nic do niego nie czuje.
- hej idziemy do baru ? Będzie tam reszta
- możemy tylko chwilę poczekaj - zapraszam go do środka i biegnę na górę. Ubieram czarny top ,białe spodenki i czarne Vansy włosy wiąże w koka i robię makijaż.
- już- mówię schodząc na dół.
- pięknie wyglądasz - obejmuje mnie ramieniem i wychodzimy. Droga mija nam szybko i miło. Wchodzimy do baru i siadam tam gdzie reszta. No nie Niall.
- Hej - Liam uśmiecha się do mnie
- cześć - odpowiadam tym samym. Zayn przyciąga mnie bliżej do siebie na co Niall piorunuje go spojrzeniem.
- Liam ,Zayn muszę z wami porozmawiać teraz -  parska Louis. Zayn i Liam wstają i wychodzą. Super sam na sam z Niallem.
- Nicol daj mi to wszystko wytłumaczyć proszę - odzywa się po chwili
- eh......dobrze. Proszę masz swoje pięć minut.
- tak wymyśliłem ten zakład ale gdy zrozumiałem ile dla mnie znaczysz odwiałem go ale Zayn tego nie chciał. Pobił mnie i wyzwał od cioty. Powiedział że zakładu nie odwoła i on to zrobi. Wtedy kiedy przyszła do ciebie Ami przyszedłem tutaj i go tu spotkałem. Gadał że nie może sie doczekać jak to dobierze się do twoich majtek.
Nie wytrzymałem i zacząłem go bić. - wyjaśnia a ja już nie wiem komu ufać
- no i Zayn wygrał zakład - dodaje
- Niall to...to - nie wiem jak to ująć
- To okropne wiem. Ale kocham Cię zrozum to
- zostaw mnie nie chce was więcej widzieć - dlaczego tak kłamiesz ? Ty bez niego tygodnia nie przeżyjesz
- Nicol - chłopak łapie mnie za rękę ale się wyrywam. Nie wierzę czyli to co się wydarzyło było zaplanowane ? O co tu chodzi ? Wchodzę do domu i zastaję Alice.
- hej skarbie - przytula mnie a ja zaczynam płakać
- co się stało ?
- Niall wymyślił jakiś debilny zakład że mnie przeleci ale niby to odwołał bo mnie kocha ale Zayn nie i ja zrobiłam to z nim nie wiedząc o co chodzi a Zayn gada wszystko na Nialla - siadam na kanapie. Naprawdę to takie głupie?
- przespałaś się z Zaynem ? - pyta
- tak
- bo nim to można było się spodziewać jego nic nie rusza. Dupek. Ale Niall....
- nie chce go widzieć! Zostałam wykorzystana i tyle

poniedziałek, 9 lutego 2015

rozdział 9

~ oczami Nicol~
Do domu wpada zakrwawiony Zayn który rzuca się na Nialla.
- puść go ! - ciągnę go za koszulkę ale mnie popycha.
- zabije Cie kurwa ! Myślałeś że mnie pobijesz to odpuszczę ? Jeszcze się zdziwisz. Już niedługo - śmieje się i wychodzi. Idę po apteczkę i schodzę na dół. Przemywam mu rany i naklejam plastry.
- nie potrzebuje tego - parska
- możesz się w końcu zamknąć ?! - krzyczę
- nie dość że pijesz to jeszcze ludzi bijesz!
- bo mam powód
- to się nim podziel ze mną - Chłopak spogląda na mnie ale po chwili odwraca wzrok
- nie....nie mogę- wdycha
- Nicol proszę uważaj na siebie i nie zadawaj się z Zaynem. Proszę - łza spływa mu po policzku którą zaraz wyciera
- dobrze ale - zaczyna ale Niall przerywa mi pocałunkiem
- Bez żadnych ale. Proszę Cię - dyszy
- boli Cię coś ? - pytam odsuwając się od niego ale chłopak nie odpowiada. Przytulam się do niego ale Niall mnie odpycha.
- idź na górę - lekko się uśmiecha. Wstaję i idę do swojej sypialni. Dziwi mnie to ile Niall skrywa tajemnic. Ale boję się o cokolwiek go zapytać. Nie wiem jak zareaguje. Kocham go i go nie zostawię nie zważając na to co zrobi. Ale to że pobił Zayna było dla mnie dziwne. Dlaczego ?
- Nicol - wzdrygam się. Patrzę w stronę drzwi i widzę kochanego Nialla. Nicol odbija Ci.
- co ? - pytam a chłopak siadam obok mnie
- nic - wzrusza ramionami
- przyszedłem sprawdzić co u Ciebie
- jak miło - uśmiecham się
- em...Niall co się dzieje? - głaszczę go po plecach a chłopak patrzy na mnie
- martwię się o Ciebie - wtula się we mnie
- Niall nie chcę Cię urazić ale te wszystkie kolczyki tatuaże nie pasują do Ciebie. Jak dla mnie jesteś miły ,wrażliwy opiekuńczy i trochę wybuchowy
- wiem że nie pasują ale tak jakby wychowywała mnie ulica rozumiesz ? - pyta a ja przytakuje.
- no i tak poznałem Liama ,Louisa i Zayna pomagali mi i chciałem być tak jak oni więc zrobiłem sobie te wszystkie tatuaże i zachowywał się jak zwykły chuj ale odkąd poznałem Ciebie zrozumiałem że nie muszę być taki
- Kocham Cię Niall
- Kocham Cię Nicol
- a Harry ? - pytam po chwili ciszy
- nie przypominaj mi o nim - parska
- dobrze ,dobrze - chłopak odsuwa się ode mnie i kładzie się na łóżku
- może poszlibyśmy na jakąś kolację? - pytam a chłopak piorunuje mnie spojrzeniem
- romantyczna kolacja w domu - poprawiam
- lepiej - uśmiecha się
- jutro wraca Alice - oznajamiam
- no i ? Nie lubię jej zbytnio - drwi
- Niall ! - karcę go
- ale ta twoja koleżaneczka Amanda jest taka wkuwająca
- wiesz co mi powiedziała ? Że jej się podobasz - wybucham śmiechem
- mrau może jest irytująca ale niezła z niej dupa
- Nie ! - krzyczę
- przecierz żartuje ty jesteś najlepsza - puszcza mi oczko
- wiem - chwalę i kładę się obok
- skromna jesteś
- przestań - jęczę
- zimno mi
- to chodź się przytulić do swojego misia - uśmiecha się
- misiu ? Hahah - przytulam się do chłopaka i razem wybuchamy śmiechem
- gdzie ty byłaś przez całe moje życie?
- wiesz tu i tam a teraz jestem w łóżku
-może to wykorzystamy ? - Niall nachyla się nade mną ale go odpycham
- jeszcze masz okres ?
- już nie ,ale nie chcę - mruczę pod nosem
- jesteś dziewicą ? - lepszych tematów nie masz ?
- Nie - odpowiadam poddenerwowana
- ojeja przepraszam
- cały czas przepraszasz
- widzisz jak mnie zmieniasz - całuje mnie w nos
- jutro wychodzę z Ami - oznajmiam a chłopak marszczy brwi.
- co ? Nie mogę już wyjść?
- Możesz ,czy ja coś takiego powiedziałem? Hę ? Hę?
- ok ,ok rozumiem - przewracam oczami  a Niall wpija się w moje usta. Przewraca mnie tak że leże pod nim. Wkłada swoją rękę w moje spodenki i głupawo się uśmiecha.
- Niall - piszczę
- Cii skarbie - ucisza mnie całując moją szyję. Próbuje go odepchnąć ale to na nic. Nagle dzwoni jego telefon.
- może to ważne
- nic mie jest ważniejsze od Ciebie
- Dobra poeta odbierz - marudzi coś pod nosem ale schodzi zemnie i odbiera.
- to Zayn zadowolona ? - parska
- eh Niall
- dobra daruj sobie - wstaje i trzaska drzwiami. Boże jego tak łatwo wyprowadzić z równowagi. Co ja takiego zrobiłam? Kazałam mu odebrać ? Ale się stało. Jeszcze teraz ktoś do mnie dzwoni.
- Halo?- warczę
-  em...halo ? Tu Ami. Mogłybyśmy się dziś spotkać?
- tak pewnie ,zaraz będę - odpowiadam i rozłączam się
Idę do łazienki i poprawiam makijaż wiąże włosy i schodzę na dół gdzie siedzi Niall. Zakładam kurtkę i cały czas się na niego patrzę. Chowam klucze i wychodzę. Jakie zainteresowanie gdzie idę. Dobra przesadzam. Gdy idę w stronę domu Ami spotykam Zayna.
- hej mała
- hej - odpowiadam niepewnie
- gdzie się wybierasz tak późno ?
- to chyba nie twoja sprawa
- uhuh jaka agresywna
- Nicol ? - naglę słyszę głos Ami
- em. Tak już idę - odpowiadam patrząc na Zayna
- cześć - wymijam go i idę w stronę Ami.
- hej - całuje mnie w policzek a ja robię to samo.
- idziemy się trochę rozerwać ? Do baru ?
- pewnie - odpowiadam i idziemy w stoję baru do którego chyba wszyscy chodzą. Założę się że tam też będzie Zayn. Tylko nie on. Co miał na myśli Niall mówiąc żebym się z nim nie zdawała. Zresztą on robi to co chce to ja też mogę. Wchodzimy do baru i siadamy przy jakimś stoliku.
- więc co tam u Ciebie ? - zaczynam rozmowę
- poznałam kogoś - piszczy ana mojej twarzy maluje się uśmiech.
- ma na imię Max. Jest miły ,romantyczny,słodki troskliwy ahhh - nagle podchodzi do nas "kelner" i podaje dwa drinki
- ale my niecnego nie zamawiałyśmy
- to od pana - kelner wskazuje na....na Zayna. Chłopak uśmiecha się i dosiada się do naszego stolika.
- witam panie. O my się chyba jeszcze nie znamy jestem Zayn - przedstawia się Ami
-
jestem Amanda miło mi Cię poznać
-  Ami ,tam siedzi mój kolega Liam spodobałaś mu się może poszłabyś z nim pogadać
- oh,no dobrze - Amo wstaje i podchodzi do Liama.
- a więc mała co u Ciebie? - pyta upijając łyk mojego drinka.
- dobrze a u Ciebie ?
- u mnie jak zawsze wspaniale ale może pomówmy o twoim chłoptasiu - już się boję
- pewnie wiesz o nim wszystko - kpi
- nie ,nic mi nie mówi o swojej przeszłości
- oh ,jaki tajemniczy to może ja Ci powiem ? - pyta łapiąc mnie za rękę
- no nie wiem
- więc tak po pierwszej imprezie
Na jakiej Cię spotkał zaoferował że Cię przeleci. Tego pewnie nie wiedziałaś jesteś jego zakładem skarbie - wstaje od stołu i podchodzi do swojego kumpla. W środku gotuje się ze złości. Wybiegam z baru i biegnę prosto do domu. Gdy wchodzę Nialla nie ma w salonie. Idę do swojego pokoju i go tam zastaję.
- ty świnio wynoś się z mojego domu ! - krzyczę
- o co Ci chodzi? - pyta obojętnie
- dlatego Ci tak zależało na seksie ? Żeby wygrać zakład ?- w jego oczach widzę przerażenie
- Nicol wytłumaczę Ci to ! Tak wymyśliłem ten zakład ale gdy naprawdę wiedziałem że Cię kocham odwołał go
- daj już sobie spokój! Wyjdź nie chcę Cię widzieć! Ufałam Ci !
 - Nicol
- wyjdź kurwa! - na reszcie robi to o co proszę. Rzucam się na łóżko i zaczynam krztusić się swoimi łzami. Boże jaka ja byłam głupia ! Wiadome było po co to wszystko. Dlaczego ja ? Nagle ktoś dzwoni do drzwi. Mam nadzieje że to nie ten chuj. Otwieram a tam Zayn. No nie.
- cześć taki mi przykro wiem że go kochasz a on robi Ci coś takiego musiałem Ci to powiedzieć zanim będzie za późno - przytula się do mnie.
- bardzo Ci dziękuję.
- mi możesz zaufać ja Ci tego nie zrobię - no na pewno bo nie jesteś takim chujem jak Niall. Zayn jest pożądany.
- może pooglądamy coś razem - uśmiecha się tak samo głupio jak Niall
- pewnie - odpowiadam a chłopak przyciąga mnie do siebie. Myślałam że Niall jest inny myliłam się.
- może napiłbyś się czegoś ? - pytam
- em tak ale ja nam naleje - odpowiada i idzie do kuchni. Po chwili wraca z dwiema szklankami soku. Zayn jest inny. On......on och nie.

niedziela, 8 lutego 2015

rozdział 8

 ~oczami Nialla~
Dzwonię do drzwi które otwiera mi zdziwiony Louis.
- hej mogę wejść? - pytam a chłopak skinieniem ręki zaprasza mnie do środka.
- o nasz rozróba - uśmiecha się Zayn.
- chciałem was przeprosić i odwołać to wszystko
- odwołać co ? - parska Zayn
- no wiecie ten zakład
- wiedziałem że nie da rady on nigdy nic nie potrafił tylko żalić się umie! Ciota !
- Zayn! - Louis piorunuje go wzrokiem
- a to nie prawda ?
- dlaczego chcesz to odwołać? - pyta Harry
- nie twoja sprawa - warczę a chłopak się wzdryga. Tyle razy ode mnie dostał i to najczęściej za nic.
- Och nasz chłopczyk się zakochał ?
- przestań ! - krzyczę a Zayn wybucha śmiechem
- to odwołujesz czy nie ? - pyta po chwili
- już powiedziałem
- liczysz na to że zostanie z tobą do końca waszych dni ? - kpi Zayn
- jesteś punkiem prędzej czy później ona Cię rzuci - ciągnie Zayn
- wczoraj zachowywałeś się jak jakiś jebany desperat ! - wstaje i łapie mnie za koszulkę.
- Nie dasz sobie rady. Pomagaliśmy Ci zawsze. Ale to był chyba błąd - uderza mnie w brzuch
- Zayn przestań ! - krzyczy Liam
- młodszy od Ciebie Harry jest lepszy i pewnie podejmie  się zakładu - spogląda na przerażonego chłopaka. Zabiję go jeśli to zrobi. Nie pozwolę mu.
- no Harry ? Podejmiesz się tego co zakochany Niall nie potrafi ? To tylko jedna noc z piękną Nicol - śmieje się
- nie ,nikt się kurwa tego nie podejmie ! Zostawcie go i ją w spokoju ! - krzyczy Louis. Zayn spogląda na mnie i kopie mnie w brzuch.
- idź do domu- Liam podaje mi rękę. Patrzę na Harry'ego który nie wie co zrobić i wychodzę. Nikt jej nie skrzywdzi NIKT. Nie pozwolę na to nawet jakby mieli mnie zabić. Po paru minutach jestem już w domu.
Obolały kładę się na kanapie. Mają rację jestem nikim. Nie daje sobie rady w życiu. Udaję kogoś kim nie jestem. Nie mógłbym zrobić tego Nicol. Może na początku tylko o to chodziło. Ale gdy płakałem że nie ma jej obok mnie zrozumiałem jakby ją to bolało gdyby to wszystko okazało się głupią gierką.
- Niall już jesteś ? - nagle do salonu wchodzi Nicol
- co Ci się stało ? - siada obok mnie i mnie przytula
- sss- łapię się za brzuch. Patrzy na mnie swoimi pięknymi przepełnionymi troski oczkami. Podciąga moją koszulkę i wydaje z siebie cichy szloch. Cały mój brzuch jest siny.
- kto Ci to zrobił ?
- nikt - parskam na co marszczy brwi
- jacyś goście - przewracam oczami
- jednak nie jesteś taki silny za jakiego się podajesz - drwi
- Nicol idź stąd! - krzyczę
- ale...przemyję Ci to - bełkocze
- nie chcę ! Idź na górę ! - odsuwa się ode mnie i wchodzi po schodach. Nie dość że moi przyjaciele ze mnie żartują to jeszcze ona. Co za koszmar. Kurwa. Jak to boli. Wstaje z kanapy i udaje się do łazienki w poszukiwaniu jakiś leków przeciwbólowych. Nareszcie znajduję jakieś tabletki biorę dwie ,i wchodzę do sypialni Nicol.
- co robisz ? - pytam a dziewczyna od razu na mnie patrzy
- nic- mruczy i odwraca wzrok. Siadam obok jej i głaszczę ją po plecach.
- nie musiałeś krzyczeć
- wiem - wzdycham a Nicol opiera się na moim torsie.
- kocham Cię Niall - co tam ból kiedy można słyszeć tak piękne słowa. Oni tego nigdy nie zrozumieją.
- Kocham Cię Nicol - bawię się jej włosami.
- skarbie ? - zaczynam
- hm - mruczy
- jestem głodny - szepczę jej do ucha a dziewczyna zaczyna się śmiać.
- już idę Ci coś zrobić do jedzenia - wstaje z łóżka i wychodzi. Kurwa znowu boli mnie brzuch. Podwijam koszulkę i ponownie widzę siniaki. Poprawiam koszulkę i włączam telewizor.
- masz - do pokoju nagle wchodzi Nicol. Podaje mi talerz z spaghetti. Spoglądam na nią zdziwiony.
- kiedy ty to zdążyłaś zrobić?
- jak wyszedłeś - wzrusza ramionami i zaczyna jeść.
- i co powiedzieli?
- co ? Co ?- em nie kumam
- no co powiedzieli jak ich przeprosiłeś
- oh....nic - odpowiadam mieszając coś w talerzu.
- Wszystko w porządku? Brzuch Cie boli ?
- jest ok 
- na pewno ?
- Jezu przestań ! Mówię że jest ok a ty dopytujesz cały czas to jest wkurwiające !
- martwię się o Ciebie
- jasne...chwila co ?
- no martwię się o Ciebie. Co w tym dziwnego ?
- nic - odpowiadam i wstaję z łóżka
- zjadłaś już ? - pytam a dziewczyna przytakuje i podaje mi talerz. Schodzę do kuchni i składam brudne talerze do zmywarki. Boże jeśli on jej coś zrobią? Nagadają jeszcze coś na mnie ? Ubieram kurtkę i wychodzę. Idę do Harry'ego mam nadzieje że jest w domu a nie przesiaduje u Louisa. Na szczęście jest i otwiera mi drzwi.
- co ty tu robisz ? Nie masz co robić? - parska
- Zamknij się. Co z zakładem ? - pytam wpychając się do środka w salonie siedzi jakaś blondynka. Ups.
- jaki zakład ? - pyta spoglądając na Harry'ego
- nic ,nic - ciągnie mnie do jakiegoś pokoju.
- Zayn nazwał Cię chujem i powiedział że możesz się już u nich nie pokazywać. Sam to zrobi więc lepiej uważaj. Właściwie to żebyśmy my się tam nie pokazywali - wyjaśnia a ja nie mogę w to uwierzyć
- a..a ty ?
- Co ja ? Cóż zrozumiałem że to głupie ,zakochałem się. Życie- pierwszy raz ma racje. Ale jak ja mam to wytłumaczyć Nicol? Nie zadawaj się z Zaynem bo chce Cie przelecieć i wygrać zakład który ja wymyśliłem ? No jasne już to widzę.
- em...dobra cześć - wychodzę z pokoju i kieruję się do drzwi. Spoglądam jeszcze na tą miłość Harry'ego. Uśmiecha się do mnie a ja wychodzę. Gdy idę w stronę klubu (tak nie chce narazie wracać do domu) wpadam na Amandę która piorunuje mnie spojrzeniem.
- pogodziliśmy się - przewracam oczami a dziewczyna od razu się uśmiecha.
- właśnie do niej idę - tylko nie to
- tsa okej to cześć - wymijam ją i wchodzę do lokalu. Od razu rzuca mi się w oczy czupryna Zayna. Podchodzę do baru i zamawiam piwo.
- miałeś siły tu przyjść? Po tym jak Cię skopałem ? - Zayn siada obok mnie.
- eh..już sobie wyobrażam jak ta twoja dziewczyna będzie seksownie wyglądać ze mną w łóżku ,a ile będę sprawiał jej przyjemności. Na pewno Cię rzuci - śmieje się a ja nie wytrzymuję. Tłukę szklankę na głowie Zayna który od razu pada na podłogę. Zadaje mu takie same ciosy jak on mi rano. Tylko silniej.
- Niall uspokój się - mówi ostatkiem sił ale ja nie przestaje. W końcu ktoś odrywa  mnie od niego. Jakiś ochroniarz  wywala mnie na zewnątrz. Widziałem że był cały pokrwawiony i ledwo żywy. Usatysfakcjonowany wracam do domu w którym słychać tylko śmiechy i piski.
 - Niall gdzie ty byłeś ? -Nicol od razu zadaje mi jakieś pytanie
- ja...ja byłem
- w barze - wtrąca Amanda. Chętnie bym tą dziw....dziewuchę wyrzucił.
- po co tam byłeś ? - kolejne pytanie
- jak widzisz stoję na równych nogach nic nie wypiłem - wyjaśniam ale dziewczynie to nie wystarcza
- a po co tam byłeś ?
- chciałem się przewietrzyć
- to ja już pójdę - odzywa się Ami. Nareszcie. Pora na Ciebie.
- pa - tuli się z Nicol i wychodzi
- przestałbyś pić ?
- powiedziałem Ci że nic nie piłem !
- może nie choć tam więc?
- masz racje już nie pójdę - przytulam ją gdy nagle ktoś dzwoni do drzwi
- otworze - oznajmiam i idę do drzwi otwieram je i widzę wściekłego Zayna.



sobota, 7 lutego 2015

rozdział 7

W nocy budzi mnie Niall który cały czas się kręci.
- Niall ,obudź się ! - potrząsam nim a chłopak otwiera oczy.
- co się stało ? - pyta zaspany
- nie wiem
- to dlaczego mnie obudziłaś ?
- bo gadałeś coś przez sen
- oh...tak już mamy - odwraca się na drugi bok. Nie będę teraz o tym rozmawiała jest druga w nocy. Kładę się i szybko zasypiam. Gdy się budzę chłopaka nie ma obok mnie. Schodzę na dół ale tam też go nie ma. Eh Niall. Na stoliku zauważam karteczkę.
,,wyjeżdżam na tydzień. Nie martw się potem wszystko Ci powiem
                                         Alice"

Mogła by napisać gdzie. Nie mam co ze sobą zrobić. Nudzę się samej w domu. Idę do łazienki ogarniam się i wychodzę z domu. Nagle dzwoni do mnie Louis..nie dawała mu swojego numeru.
- Em...Nicol przyjdziesz do mnie
- po co ? - pytam ale Louis się rozłączył. Co się dzieje ? Biegnę jak najszybciej mogę. Po 10 minutach jestem na miejscu. Pukam do drzwi które otwiera mi Louis.
- co się dzieje ? - pytam gdy widzę potłuczone talerze ,szklanki.
- jego spytaj - wskazuje na Nialla
- co ty robisz ? - podchodzę do niego ale Louis mnie zatrzymuję.
- uważaj jest pijany- ostrzega
- co proszę ? Jest 13 a ten już pijany ?- 13? To do której ja spałam.
- a co ja mam zrobić ?
- powiedział że będzie rozmawiał tylko z tobą
- Niall? - chłopak odwraca się do mnie.
- Nicol co ty..tu robisz ?
- ponoć chciałeś ze mną rozmawiać - patrzę w jego przekrwione od alkoholu oczy które są wypełnione wściekłością.
- Nie chciałem. Wyjdź stąd ! - krzyczy zbliżając się do mnie
- Nie kocham Cię! Nie na widzę Cię ! Wynoś się stąd - czy on mówi prawdę czy tylko tak bo...bo jest pijany.
- zwykła zdzira !
- Nicol lepiej idź do domu. Przepraszam Cię chciałem go uspokoić to on powiedział że tylko z tobą będzie rozmawiał- wyjaśnia Louis
- właśnie porozmawiał - odpowiadam i wychodzę z domu. Ja też go nie na widzę. A jeśli powiedział to bo jest pijany ? Nie chce go na razie widzieć więc idę do Ami.
- co się dzieje ? - pyta od razu gdy mnie widzi
- a co ma się dziać ? Niall powiedział że mnie nie kocha - opadam na łóżko
- wy razem jesteście ?
- chyba - odwracam się do dziewczyny
- to dlatego tak się wkurzyłaś kiedy.......no wiesz - mówi smutnie
- zapomnij. Ochlał się i krzyczy że mnie nie na widzi i nie kocha
- Miałaś racje. Jest nieobliczalny. Więc lepiej się z nim nie zadawaj
- Nie umiem. Zawsze gdzieś go spotkam. Nie umiem się od niego uwolnić- szlocham a Ami mnie przytula.
- Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz. - próbuje mnie uspokoić tak jak ja chciałam Nialla.
- mogę tu spać ? - pytam po chwili ciszy
- pewnie - dziewczyna odpowiada z uśmiechem.
- chcesz coś do picia?
- tak ,soku - odpowiadam a Ami wychodzi z pokoju.
                ~oczami Nialla ~
- uspokoisz się ?! - drze się na mnie Zayn
- nie ! - biorę kolejny łyk wódki.
- co Ci odbija ? - podchodzi do mnie Harry ale od razu tego żałuje. Rzucam się na niego i okładam pięściami.
- idziesz do domu - Louis ciągnie mnie za koszulkę i wyprowadza z domu.
- wal się !,- krzyczę i powoli idę w stronę domu. Gdy już wchodzę nie zastaję nikogo. Na stoliku leży jaka kartka. Alice wyjechała ? Chuj z tym. Rozbieram się i kładę na kanapie.

               ~oczami Nicol~          -kolejny głupi film za nami
- ale nie puszczaj następnego - jęczę
- ok ,ok. To co chcesz robić ? - pyta a ja wzruszam ramionami
- hehe wiedziałam. Idziemy na imprezę ? Jest u Vanessy
- Vanessa też tu jest ? - pytam zdziwiona
- nom to idziemy ?
 - okej ! - krzyczę a Ami od razu podbiega do szafy. Wyciąga czerwoną i złotą sukienkę.
- ja biorę czerwoną - zabieram ciuch z przed nosa dziewczyny.
Przebieram się i wiąże włosy. Potem idziemy do łazienki i robimy makijaż.
- ok to gotowe ? - pyta
- gotowe - śmiejmy się i przybijamy piątkę.
- a gdzie Van mieszka ?
- tu - wskazuje na duży dom z którego słychać muzykę. Wszyscy tak niedaleko mieszkają. Wakacje nie będą nudne.
- Nicol ! - Van rzuca się na mnie i próbuje udusić.
- dobra, dobra już
- chodzicie się czegoś napić. - Van ciągnie nas do dużego stolika na którym stoi jedzenie i alkohol.
  ~oczami Nialla ~
Kurwa oszaleję gdzie ona jest ? Nie odbiera ode mnie ,a jest już po jedenastej. Coś jej się stało ? Do tego kurwa cały czas piję i nie mogę przestać ,a jeśli ją straciłem ? Jej coś grozi ?
 ~oczami Nicol ~
- zatańczysz ? - podchodzi do mnie jakiś wysoki brunet
- oczywiście - odpowiadam i idę z nim na "parkiet". Tańczymy dopóki nie przeszkadza nam Ami.
- idziemy ? - pyta na co przytakuję.
- to był najwspanialszy i najgorszy dzień w moim życiu
- pamiętaj tylko to dobre nie złe
- Łato powiedzieć. - wzdycham
- jestem wykończona idę spać - oznajmia
- ja też
Przebieramy się w piżamę i wskakujemy do łóżka.
- dobranoc ! - krzyczy Ami
- ucisz się - karcę ją i zasypiam.
~ oczami Nialla~
Nie wróciła do własnego domu? Co ja zrobiłem ? Gdybym mógł sobie przypomnieć. Tak bardzo ją kocham. Cały czas próbuję się do niej dodzwonić ale to na nic.
~oczami Nicol ~
- Ami ,Ami !- krzyczę a dziewczyna wstaje  łóżka
- co ?
- idę do domu
- oh...okej. To pa - Ami ponownie się przykrywa. Ubieram się w swoje wczorajsze ciuchy i wychodzę. Amanda mieszka niedaleko więc droga do domu zajmuje mi chwilę. Gdy wchodzę do środka zauważam Nialla który śpi na podłodze ,ale gdy zamykam drzwi chłopak zrywa się na równe nogi.
- Ni-Nicol- spogląda na mnie i nie mogę w to uwierzyć. Oczy ma całe spuchnięte od płaczu.
- jesteś ! Wróciłaś ! - próbuje mnie przytulić ale go odpycham
- co się stało ? - pyta roztrzęsiony
- nie wiesz ? A no tak bo się nachlałeś ! Mówiłeś że mnie nie na widzisz że nie kochasz i nazwałeś mnie zdzirą ! Po raz drugi ! - krzyczę a chłopak zachowuję dziwnie łapie się za włosy i siada na podłodze. Słyszę tylko ciche szlochy.
- nie chciałem naprawdę.
Nie wiem co mi odbiło
- może to że się nachlałeś jak głupi ! - krzyczę a chłopak wstaje i podchodzi do mnie
- puść mnie ! - wiercę się ale Niall przyciska mnie do ściany
- i co teraz zrobisz ? Uderzysz mnie ?! - parskam i widzę zdziwienie na twarzy chłopaka
- Ja bym Cię nigdy nie uderzył. Żałuje to co powiedziałem byłem kompletnie pijany a to dlatego że ........- przerywa i błądzi gdzieś wzrokiem
- nie masz zbyt dobrej wymówki ?
- nie potrzebuje wymówki ! Będę robił to co mi się podoba ! - krzyczy i mnie puszcza
- jednak to co mówiłeś było prawdą nie kochasz mnie ! Tylko nie wiem po co tak kłamałeś !
- Nie kłamię ! Kocham Cię Nicol
- daj mi spokój! - wbiegam na górę i zamykam się w pokoju. Nagle słyszę jego kroki zbliżające się do drzwi.
- otwórz !
- proszę - Dodaje po chwili. Nic na to nie poradzę że to robię.
- Nicol ja Cię przepraszam
- za co ? Za to że mnie obraziłeś i powiedziałeś różne rzeczy czy za to że się opiłeś i nawet nie chcesz mi powiedzieć dlaczego  ?
- za to pierwsze ,nie będę Ci się tłumaczył ze wszystkiego co robię. Jesteśmy ze sobą tydzień . Nie uważasz że przesadzasz ?
- może - siadam na łóżku i wyciągam laptopa
- będziesz się na mnie gniewać ?
- nie - odpowiadam i spoglądam na chłopaka
- Kocham Cię skarbie - przytula się do mnie
- Ja cie....Kocham Cię Niall. A tak wogule to płakałeś  ?
- Kiedy ? Ja ? Nie ! No dobra tak ale jeśli komuś powiesz - grozi na co wybucham śmiechem.
- to opowiadaj co wczoraj robiłaś ?  - kładzie się na łóżku a ja obok niego
- gdy wyszłam od Louisa...- zaczynam ale Niall mi przerywa
- co robiłaś u Louisa ?- warczy
- zgadnij - przewracam oczami a chłopak wpada w większą złość
- zadzwonił do mnie i powiedział ze demolujesz mu dom więc przyjechałam potem zacząłeś krzyczeć że mnie nie kochasz i jestem zdzirą więc wyszłam. Udałam się do Ami oglądałyśmy filmy a wieczorem poszłyśmy na imprezę do Van - Niall cały czas się na mnie patrzy i co chwila się uśmiecha.
- na imprezę ? Ja też byłem na takiej jednoosobowej ale było co pić - wzdycha
- ile ty wypiłeś ?
- nie pamiętam - opiera się na łokciu i całuje mnie w czoło.
- przykro mi ale muszę wyjść - wstaje
- gdzie ?
- do Louisa. Muszę go prze....przeprosić - odpowiada cicho
- Wow. Pewnie nikt w to nie uwierzy
- haha bardzo śmieszne - uśmiecha się głupawo i wychodzi. Eh....zawsze mu wybaczę i chyba wszystko. Nigdy nie sądziłam że ktoś taki jak on będzie moim "chłopakiem"

piątek, 6 lutego 2015

rozdział 6

Rano budzę się wtulona w....w Nialla. Zrywam się z łóżka na co chłopak cicho pomrukuje i odwraca się na drugi bok. Co ja tu...ahh..wyznał mi MIŁOŚĆ! Chyba. Schodzę na dół i wchodzę do kuchni. Alice na szczęście jeszcze śpi. Robię śniadanie czyli naleśniki które mi wyszły perfekcyjnie. Nalewam soku do szklanki i wchodzę na  górę .
Ale co ja mu śniadanie robię? Gdy wchodzę do pokoju Niall już nie śpi tylko błądzi wzrokiem po pomieszczeniu. Nagle jego oczy są skupione na mnie i po chwili się uśmiecha.
- co tam masz ? - pyta chrapliwym głosem ,a moje nogi zamieniają się w watę.
- śniadania - podaje mu talerz i siadam obok niego.
- dziękuje
- nie masz za co - wstaje i kieruje się do szafy. Wybieram krótkie spodenki i jakąś szarą bluzę. Idę do łazienki i ubieram swoje ciuchy. Przemywam twarz wodą i robię lekki makijaż. Czeszę włosy gdy nagle słyszę pukanie do drzwi.
- mogę wejść ? - pyta Niall. Otwieram drzwi i kończę się czesać.
- gdzie się wybierasz ? - podchodzi do mnie na niebezpieczną odległość. Łapie mnie za kitkę odchylając moją głowę do tyłu i zaczyna składać małe pocałunki na mojej szyi. Łapie mnie za nogi i usadawia na szafce.
- em..Niall - zaczynam ale chłopak przerywa mi pocałunkiem. Całuje mnie zachłannie tak jak ostatnim razem.
- Niall - próbuję odsunąć chłopaka od siebie ale jest silniejszy. Jego dłonie wędrują pod moją bluzę. Czuję dreszcze przeszywające moje ciało. Wplatam swoje place w jego włosy na co się uśmiecha. Jednym ruchem zdejmuje mi bluzę.
- Niall - próbuję ponownie ale nie reaguje. Chłopak dobiera się do stanika szybko go odpinając. Jedną ręką masuje moje piersi a drugą pootrzymuje mnie na szafce. Odrywa się ode mnie schodząc z pocałunkami do szyi.
- halo ! mogłabym w końcu wejść ? Tutaj ludzie śpieszą się do pracy ! - słyszę poddenerwowaną Alice. Schodzę z szafki zakładając stanik i bluzę.
- kurwa zawsze ktoś musi przeszkodzić - Niall mamrocze pod nosem na co chichocze.
- jakie rumieńce Ci wyskoczyły - uśmiecha się a ja spoglądam w lustro
Wychodzimy z łazienki i zastajemy zdenerwowaną Alice.
- super sex w łazience - parska i wchodzi do pomieszczenia
- jeszcze nie skończyłem - Niall łapie mnie za rękę i odwraca w swoją stronę. Przygryzam dolną wargę a chłopak łobuzersko się uśmiecha.
- boże o czym ty myślisz ? Jeszcze siadania nie skończyłem - puszcza mnie i wchodzi do pokoju. Schodzę na dół i siadam na kanapie. Zaczynam oglądać jakiś głupi film. Zauważam swój telefon. Włączam go i widzę 10 nieodebranych połączeń od Ami.
- Co robisz? -Pyta nagle Niall a ja upuszczam telefon.
- Kuźwa - podnoszę go i widzę pęknięty ekran
- Przepraszam nie chciałem Cię wystraszyć - Drapie się po karku nie wiedząc co zrobić. Siada obok i mnie przytula.
- To tylko telefon
- Kocham Cię - odsuwa się żeby na mnie spojrzeć
- ja Ciebie też.
-Może poszlibyśmy gdzieś razem ? - pytam nie pewnie
- nie chodzę na randki - odpowiada gapiąc się w ścianę
- to może zacznij ?
- nie chce i już - parska
- spokojnie - unoszę ręce do góry w geście obronnym. Siedzimy tal w ciszy patrząc się na siebie dobre paręnaście minut gdy nagle do Nialla dzwoni telefon.
-uhm halo ?. Tak. Okej Zaraz będę - rozłącza się i odkłada urządzenie na stolik.
- Wiesz Louis do mnie dzwonił i zaprasza mnie do siebie a na myśli mnie chodzi mi o nas - ło ło ło powoli
- czyli idziemy razem ? - pytam zgubiona
- nie wyraźnie mówię czy co ?
- czy co - odpowiadam i wstaję ubrać buty.
- pójdziemy na pieszo Louis mieszka pięć domów dalej - oznajmia i obejmuje mnie ramieniem.
- Niall chyba wszystko za szybko się toczy - zaczynam
- czyli ? - i po co ja to powiedziałam? Nawet sama nie wiem o co mi chodzi. Podoba mi się to że Niall jest teraz taki czuły wobec mnie ale to za szybko się dzieje albo ja przesadzam.
- no ? Jesteś tam ? - chłopak macha ręką przed moją twarzą
- Nie ważne....zapomnij
- Nie wieżę że wogule nie znam Londynu. Moi rodzice. Znaczy my przyjeżdżaliśmy tu na wakacje
- na wakacje do Londynu ? Ogólnie pochodzę z Irlandii ,a dokładniej z Mullingar
- ah...to stąd ten pociągający akcent
- No wiem na wszystkie to działa
- ej- lekko uderzam go w ramię
- hahaha- aww jego śmiech jeszcze lepszy od jego uśmiechu. Czy ja naprawdę tak myślę? Jest ideałem. Ogarnij się. Jeju nawet nie wiecie jak to boli gdy rozgrywa się walka serca a rozumu.
- i o to jesteśmy - Niall otwiera mi drzwi i od razu wszyscy nas witają.
- uuuu ! Chłopie widzę że znalazłeś sobie dziewczynę - Liam poklepuje go po plecach.
- Nie ! Jesteśmy kumplami. Cóż tak jak Alice - wyjaśnia i spogląda na mnie. Co to miało być ? Ah. Boi się przyznać. Wstydzi się że powiedział mi "kocham Cię" ?
- no co tak stoicie? siadajcie - Zayn popycha mnie na kanapę a obok mnie Nialla.
- napicie się czegoś ? - pyta z kuchni Liam. Niall cały czas na mnie patrzy ale nie zwracam na to uwagi. Jesteśmy kumplami. Żałosne.
- nie - odpowiadam oschle. 
- em.okej - Liam siada na fotelu i włącza jakiś mecz. Serio ?.
- Ja pójdę - uśmiecham się sztucznie i kieruje w stronę drzwi. Nie że ich nie lubię. Lubię. Tylko nie chce mi się siedzieć i oglądać meczu. Może Niall pójdzie ze mną. Boże...dlaczego ja się tak łudzę. Skoro nawet nie chce powiedzieć" a wiecie to moja dziewczyna" na pewno nią jestem? Może to jakaś głupia gierka ? Za dużo myśli na raz. Wrócimy do tego kim dla niego jestem. Dziewczyną ? On wogule kiedyś miała dziewczynę ? Ugh. Siadam na ławce. Muszę trochę odpocząć.
- Nicol ? - jak zwykle łudzę się że to Niall ale to tylko zrozpaczona Ami.  Zrozpaczona ?
- co się stało ?
- nie nic ,tylko martwiłam się bo nie odbierałaś ode mnie telefonów
- tsa....przepraszam. Wiesz muszę już iść - do tego unikam rozmowy z przyjaciółką. Idę do domu. Jestem tym wszystkim zmęczona. Gdy wchodzę nie wierzę własnym oczom. Zastaję Nialla.
- Nicol gdzie ty byłaś ?
- a co Ciebie to interesuje ? W końcu jesteśmy tylko kuplami.
- Naprawdę tak Cię to rusza ?  - z jaką obojętnością mówi
- em....tak bo wiesz ja.....naprawdę Cię kocham
- a ja nie ? - nareszcie na mnie patrzy a nie w ten pieprzony
- nie zauważyłam tego
- boże....wybacz ale okazywanie uczuć słabo mi wychodzi. Nigdy nie miałem dziewczyny ani takiej osoby do której mógłbym mówić "kocham Cię" 
- oh - współczuje mu. No ja miałam tych kochających rodziców. Ale on nie.
- przepraszam - mamrocze pod nosem
- dobra koniec tematu - Chciałabym żeby powiedział za co mnie przeprasza. Ja naprawdę przesadzam. Odbija mi. Super.
- Nicol Kocham Cię
- ja Ciebie też - odpowiadam na co marszy brwi
-co ?
- nie mów "ja ciebie też" - jakie wymagania. Wzdycham głośno a chłopak przewraca oczami.
- Kocham Cię Niall - na jego twarzy pojawia się wielki uśmiech
 żadne głupawy albo łobuzerski. Uśmiech szczęścia.
- to może dokończymy to co zaczęliśmy rano ? - pyta oblizując swoje usta
- em..nie - wzruszam ramionami
- bardzo proszę
- nie znaczy nie - syczę
- trzeba było mówić że masz okres
- Niall !- karcę go a chłopak wybucha śmiechem. Uwielbiam go.
- coo robimy ? -pytam gdy już powstrzymuje się od śmiechu
- obejrzymy jakiś film ?
- możemy - Niall przełączana jakiś niezbyt ciekawy ale cii.... Wtulam się w chłopaka i przykrywam kocem.
      ~oczami Nialla ~
- Nicol ? - lekko szturcham ją w ramię ale nie reaguje. Czyli śpi. Wyłączam telewizor i niosę ją na górę. Ledwo otwieram drzwi od pokoju i kładę ją na łóżku.
- Niall - cicho pomrukuje. Zdejmuję spodnie i usadawiam się obok niej. Tak bardzo ją kocham,ale ona jest lepsza ode mnie. Boje się że ją stracę.


czwartek, 5 lutego 2015

rozdział 5

- gdzie jedziemy ? - pytam po chwili
- oh no zobaczysz - odpowiada. Nagle słyszę dzwonek swojego telefonu. Zaczynam przeszukiwać torbę.
- kobiety - drwi Niall. Znajduje go i od razu odbieram.
- halo ?
- Nicol ? Tu Ami. Nie zgadniesz jestem w Londynie ! - słyszę pisk w słuchawce.
- na prawdę? A dokładniej ? - pytam a Amanda podaje mi adres
- Jestem na wakacjach u cioci. Wpadniesz do mnie ? Proszeee
- oh no dobrze..o której ?
- TERAZ !- krzyczy i się rozłącza. Super...
- Niall....możemy pojechać do domu ? - błagam ,błagam
- nie
- ale moja przyjaciółka tu jest i chciałabym się z nią zobaczyć- wyjaśniam a chłopak zatrzymuje auto. Uhh....już się boję.
- gdzie ona mieszka ? - pyta więc podaje mu adres.
- zawiozę Cię - wzrusza ramionami
- dziękuje i przepraszam
- nie ma za co i mówiłem żebyś za wszystko nie przepraszała.....a zresztą za co ty mnie przepraszasz ?
- no wiesz....chciałeś "spędzić" ze mną czas a ja jednak idę do przyjaciółki - mówię bawiąc się swoją bluzką
- już się przyzwyczaiłem do tego że ludzie mnie unikają i nie chcą ze mną rozmawiać - parkuje auto i spogląda na mnie tymi swoimi błękitnymi oczkami.
- Niall to nie tak że ja nie chcę z tobą rozmawiać fakt że czasami się Cię boje. Ale ja naprawdę tego nie planowałam
- boisz się mnie ?- pyta zdziwiony
- tylko czasem - odpowiadam i wychodzę z auta ale Niall mnie powstrzymuje. Głaszczę mój policzek i całuje w usta.
- cześć - odpycham go i wychodzę. Podchodzę do drzwi i pukam. Drzwi otwiera wysoka brunetka o brązowych oczach czyli moja Ami.
- Nicol ! - krzyczy i mnie przytula.
- wchodź - wpycha mnie do środka i ciągnie do pokoju.
- więc jak tam z tym "znienawidzonym" chłopakiem ? - siada na łóżku i wskazuje miejsce obok siebie.
- cóż wyrzuciłam go i tego samego dnia ponownie go przyjęłam - uśmiecham się a Ami wybucha śmiechem
- ktoś tu się zakochał
- Nie! - udaję obrażoną
- jasne ,jasne
- on jest nieobliczalny - wywąchuję rękami jak oszalała
- Ami ! Ktoś do Ciebie ! - krzyczy z dołu jej ciocia
- Emm....nie spodziewałam się nikogo - spogląda na mnie i wychodzi z pokoju. Po chwili wraca....z.....z....Niallem.
- to ten nieobliczalny ? - drażni się ze mną papugując moje ruchy. Oj Ami nie pomagasz.
- nieobliczalny ? - chłopak patrzy na mnie a ja nerwowo się uśmiecham. Nie będzie dobrze. Nie będzie.
- po co przyszedłeś ? - pytam
- skoro nie przeszkadza Ci moje towarzystwo a nawet je lubisz to czemu miałem nie przyjść ? Chyba że twoja piękna koleżanka ma co przeciwko - puszcza oczko do Ami a ta głupio chichocze.
- możesz ,siadaj - wskazuje na łóżko.
- wiesz powinnaś poznać resztę paczki. Liama ,Louisa ,Harry'ego i Zayna
- z wielką chęcią
- Ami mogłabym się przebrać ? - muszę zmienić temat. Zresztą jak ona może sobie z nim tak po prostu rozmawiać.
- jasne wybierz coś - podchodzę do szafy Ami. Często wymieniałyśmy się ciuchami. Wybieram jej czarną do połowy brzucha koszulkę. Idę do łazienki i zdejmuję tą pobrudzoną od makijażu podkoszulek chowam ją do torby i zakładam koszulkę Ami. Gdy wchodzę do pokoju nie wierzę co się dzieje. Niall obściskuje się z Ami. Nie wiem co to za uczucie. Strach co może jej zrobić? Nie.....to zazdrość. Żartujesz Nicol ? zazdrosna o NIEGO ?!
- nie przeszkadzam - parskam i od razu się od siebie odklejają.
- wychodzę - biorę swoją torbę i ponownie wychodzę z pokoju
- Nicol ! - krzyczy Ami. Jak to musi wyglądać. Będzie wiedział że jestem zazdrosna. Co się dzieje.
- gdzie idziesz? - chłopak łapie mnie za nadgarstek gdy wychodzę z domu.
- puść mnie
- nie ,nie wiem - zaczyna ale mu przerywam :
- puść mnie ! - krzyczę i wyrywam swoją dłoń
- o co Ci chodzi ?
- o nic ,zostaw mnie - Niall wsiada do auta i odjeżdża. Czuję łzy w kącikach  swoich oczu. Nie powstrzymuje płaczu. Ale dlaczego ja płaczę ? Bo Niall i Ami się całowali ? Cóż dla niego to żadna nowość jak i dla Ami. Dlaczego ja tak to przeżywam. Kurwa...zaczyna padać. Jeszcze do tego wybrałam taką bluzkę
Ugh. Wszystko źle. Idę w stronę domu. Jest mi zimno ,jestem cała przemoczona i do tego mam mieszane uczucia. Na reszcie dom. Chwała. Wchodzę do środka i od razu kieruję się do łazienki. Biorę prysznic. Muszę odpocząć od tego wszystkiego. Gdy już kończę kąpiel zakładam swoją piżamę i schodzę na dół. Alice siedzi w kuchni i pije herbatę.
- cześć - siadam obok niej a w odpowiedzi otrzymuję jej uśmiech
- chciałam Cię przeprosić za moje zachowanie - mówimy równo i wybuchamy śmiechem.
- co was tak śmieszy ? - do kuchni wchodzi Niall
- a nic ,nic ja idę spać - przeciąga się i wychodzi.
- możemy porozmawiać ? - pyta gdy Alice znika na górze.
- a musimy ?
- to ważne - siada na przeciwko mnie i bierze głęboki wdech
- bo Nicol chodzi o to że ja...chyba..Cię..no...wiesz...kocham - z każdym słowem mówi coraz ciszej ale to ostatnie słyszę doskonale.
- chyba ? - unoszę brew
- nie ,nie chyba. Kocham Cię - mówi o wiele głośniej. Na moją twarz wkrada się uśmiech. Wstaje i podchodzi do mnie. Bierze mnie na ręce i zanosi do mojego pokoju ,Kładzie mnie delikatnie na łóżku a potem sam to robi.
- odkąd Cię zobaczyłem już coś do Ciebie czułem - szepcze mi do ucha i sama nie wiem kiedy zasypiam wtulona w tors chłopaka. Chwila...co się dzieje?!  

środa, 4 lutego 2015

rozdział 4

Rano budzę się na kanapie. Nie wiem o co chodzi. Przypominam sobie że tu zasnęłam. W kuchni słyszę rozmowę Niall i Alice. Alice nareszcie wróciła.
- chyba polubiliście się z Nicol
- żartujesz ? W życiu się z nią nie zaprzyjaźnię. Jest taka drętwa ,zarozumiała. Najchętniej to bym wogule na nią nie patrzył.
- Niall przestań - warczy Alice
- musiałem spać na podłodze
- hej ! - witam się z Alice
- cześć - przytula mnie
Nalewam sobie wody i idę na górę. Co za dupek. Dobierał się do mnie ,jak to można tak nazwać. Nie chce na mnie patrzeć ? Nie musi może stąd wypierdalać ! Trzaskam drzwiami i włączam laptopa. Zaczynam pisać z moją koleżanką Amandą.
         jest aż taki zły ? ^^.
       Gorzej do tego jeszcze z nim mieszkam ,a rano posłuchałam rozmowę Alice z nim i powiedział że najchętniej to by na mnie nie patrzył.
              To go wyrzuć :D
            Muszę kończyć pa :*
                  pa :*

Zamykam laptopa i chwilę myślę nad tym co napisała mi Ami. Może jednak nie jest ani fajny ani ok. Jest zwykłym dupkiem. Najpierw muszę się ogarnąć. Ubieram niebieskie rurki ,jakiś podkoszulek i białe Vansy. Poprawiam makijaż a włosy czeszę w koka. Schodzę na dół gdzie Alice i Niall dobrze się bawią. Siadam na fotelu i piorunuje och spojrzeniem.
- co się tak na mnie patrzysz ? - warczy Niall odwracam wzrok na Alice.
- coś się stało ? - pyta z troską
- tak - odpowiadam
- chcesz o tym pogadać ?
- nie ,wolę powiedzieć o tym głośno - biorę oddech i zaczynam
- wkurwiasz mnie ! Nie chcesz na mnie patrzeć ? Proszę bardzo mogę Ci to załatwić !  Wypierdalaj z mojego domu ! - krzyczę i patrzę na Nialla.
- bez łaski ! Już się pakuje ! - odkrzykuje i spogląda na moją przyjaciółkę - widzisz jaka drętwa zdzira - mówi i wychodzi z salonu. Nazwał mnie zdzirą. Przesadza i to bardzo.
- co ty zrobiłaś ?
- wyrzucił go - wzruszam ramionami
- on nie ma gdzie mieszkać. Rodzice go wyrzucili - wyjaśnia
- nie dziwię im się
- jesteś taka samolubna
- no proszę. Chcesz to idź z nim ! - wskazuje na drzwi
- odbija Ci czy co ?
- nie wiedziałaś że jest chora psychicznie ? - wtrąca Niall
- jebana dziwka -spluwa i wychodzi
- wiesz może on nie jest jakiś idealny ,ale gdybyś przeżyła tyle co on też byś nie była - Alice wyciera pojedyncze łzy
-żal Ci go ? To dupek !
- on mi pomógł ! Nawet nie wiesz jak bardzo ! - szlocha
- kiedyś jak jeszcze mieszkałam w Londynie. Miałam 16 lat. ( Alice jest starsza ode mnie o dwa lata ) piłam ,ćpałam. Byłam wrakiem człowieka. W nikim nie miałam oparcia tylko w Niallu. On wyciągnął mnie z tych nałogów. Pomagał mi opiekował się mną. Tyle mu zawdzięczam. I tamtego dnia obiecałam mu że gdy będzie czegoś potrzebował ma przyjść do mnie - Alice zaczyna coraz bardziej płakać - Nie wiem jakbym skończyła gdyby nie on. Oczywiście teraz też piję na imprezach ale wtedy to był nałóg. - dodaje gdy trochę się uspokaja. Niall też mi pomógł. W klubie gdy Harry się do mnie dobierał. Cóż nie usprawiedliwia to jego zachowania.
-a co on "przeżył" - kpię
- Traktujesz go jak jakiegoś śmiecia. Bo ? Bo ma tatuaże i kolczyki ? Ciekawa jaka ty byś była gdyby twoi rodzice byli alkoholikami i znęcali się nad tobą ,ah zapomniałam ty nie wiesz jak to jest no miałaś idealny dom - znęcali się nad nim ? Ja....ja nie wiedziałam. Boże co ja narobiłam. Ale tak czy siak to nie znaczy że może robić co chce.
- nie miałam idealnego domu - parskam
- Nie wiedziałam że jesteś aż tak samolubna
- Alice ,to nie znaczy że Niall może robić to co chce
- przestań myśleć tylko o sobie ,a zresztą nie chce mi się z tobą rozmawiać - Alice wkurzona wbiega na górę. Super jeszcze do tego przyjaciółka się na mnie obraziła. Naprawdę myślę tylko o sobie ? Jaka ja jestem głupia !
Ugh. Muszę gdzieś wyjść. Zakładam kurtkę i wychodzę. Cóż nie ma gdzie iść. Do parku
? Niee...sklep. Też nie. Pójdę do klubu teraz to raczej bar. Po chwili jestem na miejscu. W lokalu jest mało osób. Podchodzę do baru i zamawiam piwo. Ktoś siada koło mnie i rozpoznaje że to Louis.
-  a co ty tu robisz ? - pyta z uśmiechem
- przyszłam się napić - wskazuje na piwo
- nie wiem czy to jest dobre rozwiązanie problemu - upijam trochę.
- nie mam żadnych problemów- marszczę brwi
- idziesz ? - nagle słyszę głos lokowatego. Odwracam się i widzę rozciętą wargę i pod bite oko.
- oh hej Nicol. Chciałem Cię przeprosić. Byłem pijany w życiu bym nie chciał Cię skrzywdzić - wyjaśnia
- spoko ,ale kto Cię pobił ? - pytam
- Niall - wskazuje na blondyna siedzącego przy stoliku który zabija mnie wzrokiem
- oh
- może usiądziesz z nami ? - pyta Louis
- nie - kręcę przecząco głową
- no chodź - Louis zabiera moje piwo i kładzie je na stoliku przy którym siedzi Zayn i Niall. Dlaczego ? Pytam się w myślach. Akurat siadam na przeciwko Nialla. Próbuję na niego nie patrzeć ale nie umiem. Spoglądam na niego a on się głupawo uśmiecha.
            ~oczami Nialla ~
Wyrzuciła mnie a nawet nie potrafi na mnie nie patrzeć.
- muszę do łazienki - oznajmia i odchodzi od stołu.
- zaraz wrócę - idę za nią do łazienki. Gdy wchodzę od razu na mnie patrzy. Po jej polikach spływają łzy.
- co chcesz ? Znowu mnie wyzwać ? Upokorzyć ?
- N-nie - patrzę na podłogę. Może na początku ale teraz gdy widzę że płaczę nie...nie umiem. Kurwa Niall co się z tobą dzieje.
- dlaczego płaczesz ? - pytam podchodząc do niej
- Wyrzuciłam Cię a teraz Alice się do mnie nie odzywa ja nie wiedziałam....ile dla niej zrobiłeś i......- nie dokańcza ponieważ zaczyna coraz bardziej płakać
- i jaki miałem dom ? - pytam na co przytakuje
- przepraszam Cię Niall. - przytula się do mnie a ja nie umiem jej odepchnąć
- nic się nie stało - głaszczę ją po plechach
- tylko nie płacz - mówię a Nicol przytula się jeszcze bardziej
- udusisz mnie - śmieje się a dziewczyna odsuwa się ode mnie
- przepraszam - mówi cicho
- przestań cały czas przepraszać
- dlaczego pobiłeś Harry'ego?
- nie ważne - odpowiadam nie patrząc na nią
- no dobrze - uśmiecha się
- idziesz?
- nie ! Nie pokarzę się w takim stanie - pokazuje na twarz i swoją brudną od makijażu koszulkę
- nie przesadzaj - jęczę
- nie wiem jakby to wyglądało że wychodzimy z ubikacji razem a ja do tego zapłakana - uśmiecha się
- Hahaha. Dobra to idź do domu
- a ty nie ? - pyta na co się dziwię
- ehh.a mogę? - dziewczyna energicznie przytakuje.
- strasznie jesteś zmienna - wychodzimy z ubikacji kierując się szybko do wyjścia.
- gdzie masz ubrania ? - pyta gdy wychodzimy z klubu
- w aucie - odpowiadam wskazując na samochód. Otwieram jej drzwi na co chichocze. Kuźwa ja się nigdy od niej nie uwolnię. Czy ja ? Niee! Niall zapomnij. Nigdy się nie zakocham.
- Niall tam mieszkamy ! - krzyczy gdy przyjeżdżamy dom
- a czy ja powiedziałem że jedziemy do domu - uśmiecham się
- głupek - jęczy. Jest urocza. Naprawdę nigdy nie widziałem tak zmiennej dziewczyny i tak pięknej.