poniedziałek, 9 marca 2015

Zapraszam


http://tomlinsonprincess.blogspot.com/?m=0 <--- zapraszam. Może nazwa linku jest trochę dziwna ale to będzie fanfiction o dwóch gangach ( mężczyzn - kobiet). Naprawdę serdecznie zapraszam

epilog

*rok później *
Jestem Nicol Horan. Moją historię znacie. Moje życie nie było normalne. Ale teraz ? Mam kochającego męża i przecudowną córkę. Ma na imię Julia. Nie miałam dużego wyboru w wyborze imienia naszego dziecka. Niall sam to zrobił. Nie ważne.
- Kochanie ? - uśmiechnęłam się gdy usłyszałam jego głos.
- w kuchni - odpowiedziałam
- co robisz ? - nagle poczułam  jego ręce wokół mojej tali
- obiad dla ciebie
- mhm
- Niall- karcę go na co się śmieje
- nie mogę po dotykać swojej żonki?
- zboczeniec - marszczę brwi
- gdzie nasza Julia ?
- na górze ,śpi - wskazuję na schody.
- proszę - podaję mu talerz z kurczakiem.
- dziękuje ,a ty nie jesz ?
-muszę nakarmić naszą córkę
- ja to zrobię ! - powiedział to chyba bez przemyślenia
- Tak. Oczywiście zrobisz to gdy będziesz miał piersi z pokarmem dla dziecka - odpowiadam a na jego policzkach wyskakują rumieńce.
Uśmiecham się i wchodzę na górę.
-dzień dobry księżniczko - biorę małą na ręce

                 ***
- Niall widziałeś....- przerywam w połowie zdania. To co widzę łapie mnie za serce.
- chodź tu ! - krzyczy a Julcia ucieka przed nim. Ganiają się na czworaka. Jest to naprawdę urocze.
- Patrz Mama ! - bierze Julkę na kolana.
                      ***
~oczami Nialla~
- powiedz Ta-Ta-uśmiecham się ale mała kręci głową.
- No powiedz Ta-Ta
- Mama - Kuźwa
- Tata
- Mama
- Tata Kurwa
- Kurwa! - odwracam się i widzę Nicol. Ups.
- kto Cię tego nauczył ?
- Tata - wskazuje na mnie
- Niall co ty robisz ?! Uczysz dziecko takich słów ? Jesteś nienormalny !
- dzięki córcia
                 *dwa lata później *
- mamo bo ja chciałabym braciszka
- niech zgadnę tatuś Cię przysłał ? - pytam a dziewczynka ochoczo przytakuje.
- idź się pobaw ja pogadam z tatą
- dobrze
- Niall! - krzyczę a chłopak po chwili stoi obok mnie.
- co ?
- drugie dziecko chcesz ?
- tak,a co ?
- nic bo wiesz ,ja też bym chciała ale chyba nie jesteś wystarczająco dojrzały na to jeśli robisz z dziecka swojego posłańca
- przepraszam - spuszcza głowę
- Kocham Cię - całuję go
- Mmmm..Panno Horan. Nie tutaj - mruczy
- a gdzie ?-przygryzam wargę
- w łóżku jak Julka będzie spała kochanie - odwzajemnia pocałunek
                        ***
Mam wspaniałe życie. Niedługo będę miała syna. Nigdy nie pożałuję tego że poznałam Nialla. To mój bohater

sobota, 28 lutego 2015

rozdział 25

- Nicol - budzę się przerażona.
- co ? - pytam zaspana
- miałaś koszmar - wyjaśnia.....NIALL.
- był okropny - wzdycham i spoglądam na jego klatkę piersiową na której widnieje blizna po operacji.
- tak bardzo się wtedy bałam
- widziałem...i słyszałem - uśmiecha się lekko.
- możesz powiedzieć co Ci się śniło ?- prosi
- eh...że ty nie przeżyłeś....a ja musiałam radzić sobie bez Ciebie co było bardzo trudne - łzy napływają mi do oczu.
- Ciii skarbie jestem obok i zawsze de będę. - gładzi moje plecy
- kocham Cię - oddycham z ulgą.
- Kocham Cię skarbie
~ oczami Nialla~
Co ja mam zrobić ? Nie mogę znieść tego jak cierpi. Już za dużo przeszła. Tak o mało co nie umarłem. Ale żyję i cały czas naśmiewam się z Zayna że płakał. Myślałem że ma mnie w dupie a tu proszę.
- idę pod prysznic - uśmiecha się i wychodzi z sypialni. Tego mi brakowało. W szpitalu słyszałem wszystkie jej słowa. Ona się naprawdę o mnie martwi. Wstaję i ubieram swoją czarną koszulkę i jeansy. Schodzę na dół i zabieram się za śniadanie. Nicol traktuje mnie jak pieprzonego kalekę. Nawet noża nie mogę do tchnąć.
- Niall ! Siadaj ja to zrobię - a nie mówiłem
- kochanie rozumiem że się martwisz ale umiem pokroić pomidora - żartuję ale jej nie jest do śmiechu
- wiesz specjalnie się zaźgam - fukam i siadam na kanapie
- Niall przepraszam - słyszę jej głos za sobą. Odwracam głowę i przygryzam wargę na co Nicol się rumieni.
- chodź tutaj - wskazuje na moje kolana. Dziewczyna podchodzi i siada. Owija swoje ręce wokół mojej szyi i kładzie swoją głowę na mojej klatce piersiowej.
-wiem że zbytnio się o Ciebie martwię ale nic na to nie poradzę - spogląda na mnie
- nic mi nie grozi
- Nie prawda. Możesz się przemęczyć a teraz nie masz już takiego serca jak wcześniej
- ale nadal należy do Ciebie - mówię praktycznie e jej włosy
- chciałbym mieć z tobą dzieci
- co ? - śmieje się
- no , fajnie by było prawda ?
- bardzo - odpowiada nadal się śmiejąc.
~oczami Nicol ~
Dobrze że tu jest. Że siedzę na jego kolanach. Śmiejemy się. Najgorsze są moje koszmary. Które męczą mnie odkąd Niall wrócił do domu. Zawsze powtarza jaka byłam wtedy dzielna. Ale tak nie było. Tylko co pamiętam to swój płacz.
- o czym ty tak myślisz? O Zaynie ?
- O tobie ale moglibyśmy zaprosić Zayna na śniadanie ? - tak. Nie uwierzycie ale Zayn to nasz serdeczny przyjaciel.
- tylko bez podrywania - mruży oczy
- Niall - karcę chłopaka i wyciągam telefon. Wybieram numer do Zayna ,odbiera od razu.
- hej ? Wpadłbyś do nas ?
- Pewnie,zaraz będę - wiem że się uśmiecha. Rozłączam się i idę do kuchni.
- może Ci pomogę ?
- Nie - odpowiadam ostrzej niż chciałam. Niall i tak mnie nie słucha i robi kanapki ,oczywiście sam zjada parę od razu.
- ale z Ciebie żarłok
- ale z Ciebie żarłok - przedrzeźnia mnie piskliwym głosem.
- wcale tak nie mówię - parskam. Nagle ktoś dzwoni do drzwi. To Zayn.
- Hej ! - wita się
- Hej.wchodź - zamykam drzwi i ponownie idę do kuchni. Nakładam kanapki na talerz i zanoszę do salonu w którym siedzi Zayn i Niall.
- myślałem że Niall już wszystko zjadł - drwi Zayn
- Ha-ha bardzo śmieszne - nie wiem czy żartuje czy jest poirytowany.
- jak tam twoja Lily ? - pyta
- normalnie -Wzrusza ramionami. Przynajmniej się nie kłócą. Zayn bardzo mi pomógł kiedy mój chłopak leżał w szpitalu.
                 ***
- dziękuje za zaproszenie. Cześć - Zayn żegna się i wychodzi.
- co będziemy dziś robić ?
- nic - odpowiada obojętnie
- całe życie chcesz tu spędzić ? -wywracam oczami
- z tobą oczywiście - naprawdę bardzo cieszę się że chce mieć ze mną dzieci....mam nadzieję że nie kłamie. Bo będzie miał Juniora Horana. Albo to dziewczynka. Tak jestem w ciąży. Choć robiliśmy to zaledwie trzy razy . Cóż ciąża to ciąża. Muszę mu to w końcu powiedzieć. Jak dla mnie to za szybko najpierw chciałbym wziąć ślub. Dopiero potem myśleć o dziecku. No ale życie jak zawsze ma dla nas jakąś niespodziankę
- Niall - zaczynam me pewnie
- co ? Chcesz się przejść czy coś ? Możemy iść
- niee- przeciągam.
- więc co się stało  ? - okej Nicol teraz albo nigdy
- jestem w ciąży - nie wiem czy to powiedziałam na głos. Ale po minie Nialla wnioskuję że tak.
- co ty powiedziałaś ? - och nie wkurzył się
- jestem w ciąży - odzywam się głośniej. Jego oddech przyspiesza. Jezu on naprawdę zaraz zacznie się na mnie wydzierać. Myślałam że chce dziecka.
- nie krzycz - błagam a chłopak jest zdziwiony?
- dlaczego mam krzyczeć? Cieszę się tak bardzo się cieszę -przytula mnie. Wow nie myślałam że tak zareaguje.
- teraz ja będę traktował Cię jak kalekę - uśmiecha się
 - ale śmieszne - parskam. Mój kochany Niall. Zostanie ojcem. Cieszę się że go poznałam.
- muszę to wszystkim powiedzieć ! Chłopaki ! - krzyczy i podbiega do telefonu.
- Moja kochana - muska moje usta. Przez co ja przeszłam , a teraz ? Jestem szczęśliwa ze swoim chłopakiem. Który igrał ze śmiercią.


czwartek, 26 lutego 2015

zapraszam

http://harrystylespsychiclove.blogspot.com/?m=1

Nowe Opowiadanie

Hej ! Jak wiecie to już koniec Illusion. Mam nadzieję że wam się podobało. Ale już niedługo zacznę pisać nowe Fanfiction. Będzie ono o Harrym. Specjalnie założę nowego bloga do którego dam linka.
Myślę że będziecie czytać.
Gorąco pozdrawiam :*

środa, 25 lutego 2015

rozdział 24

- Niall ! - krzyczę gdy widzę że Niall leży cały pokrwawiony.
- bierzemy go do auta ! Szybko ! - Louis pomaga wstać chłopakowi i wsiada do auta.
- Boże Niall - płaczę. Chłopak ma całą koszulkę we krwi !
- nic mi nie będzie skarbie - szepcze ostatkiem sił.
- Kocham Cię - wycieram łzy. Miało być wszystko w porządku !
- jedź ! - krzyczy Zayn. Dlaczego ? Przecierz Niall dostał prawie w serce.
- Kochanie nie martw się tak - mówi ostatkiem sił. Gdzieś po dwudziestu minutach dojeżdżamy do najbliższego szpitala. Pobiegam do recepcji i wszystko tłumaczę.
- dobrze ,proszę tu na salę - recepcjonistka wskazuje na jakieś duże drzwi. Louis i Zayn wprowadzają Nialla na salę i kładą na łóżku.
- co się stało ? - pyta lekarz
- został postrzelony - dyszy Zayn
- dobrze ,proszę wyjść. Musimy zrobić mu badania - uśmiecha się ? Jak może. Ze zdenerwowaniem wychodzę i siadam w "poczekalni"
- nic mu nie będzie - zaczyna Louis
- będzie walczył.....dla Ciebie - oh Zayn jak miło.
- boję się....wszystko miało być dobrze. Obiecał mi ! - szlocham.
- Nicol....on przeżyje. - przerywa nam lekarz i parę pielęgniarek które wywożą gdzieś Nialla.
- co się dzieje ? - pytam przerażona
- musimy natychmiast operować. Dostał blisko serca- wyjaśnia. Spoglądam na bladego ,pozbawionego życia chłopaka. Mój Niall, nie wygląda tak jak wcześniej.
- Nicol......kocham Cię - a jeśli to będą jego ostatnie słowa? Nie Nicol nie możesz tak myśleć. Nie widzę już prawie nic od płaczu. Oczy mnie szczypią. Ale teraz ważny jest tylko Niall. Siedzę już tu chyba godzinę i nikt nie chce nam niczego powiedzieć. Lecz nagle wychodzi jakiś lekarz.
- co z nim ?
- cóż doprawdy udało nam się wyciągnąć nabój ale chłopak jest  w śpiące. Dlatego nic nie mogę powiedzieć - co ?! On nie będzie żył ? Proszę.....nie
- Boże - czuję się słabo.
- wszystko w porządku ?
- w porządku? Mój chłopak może się już nie obudzić ! A ty się pytasz czy wszystko w porządku ? - chyba przesadziłam
- Tylko pytałem....sorry - wstaję ale go zatrzymuję
- Nie Zayn, nie idź....przepraszam po prostu czuję się okropnie 
- ej słuchajcie ja muszę jechać....Mike - parska a ja przytakuje
- wiesz.....eh już nie ważne - ta u go speszyłam. Super.
- powiedz - lekko się uśmiecham.
- niee..to nie jest temat na taką chwilę - o co mu chodzi ? Znowu chce mi wyznać miłość
- nie chodzi o Ciebie tylko....poznałem kogoś - tak jakby czytał mi w myślach.
- naprawdę ? Opowiedz mi o niej.
- Nazywa się Lily. Jest urocza ,miła i bardzo troskliwa o mnie. Wie o wszystkich moich wywinięciach a nadal ze mną jest - czy on się zakochał ?
- to jedź do niej - kładę rękę na jego ramieniu.
- nie zostawię Cię tu samej w takim stanie
- Zayn nie martw się dam radę
- nie
- Zayn - marszczę brwi na co wzdycha
- dobrze ale jakby coś się działo od razu do mnie dzwoń
- od razu - uśmiecham się i żegna z Zaynem.
- przepraszam czy wie pan co się dzieje z Niallem?
- tak leży na sali pooperacyjnej
- mogę tam wejść? -pytam nie pewnie
- oczywiście ,sala numer 5 tylko na chwilę - jasne na chwilę. Udaję się do wyznaczonej sali. Gdy wchodzę łzy od razu zbierają mi się do oczu.  Na łóżku leży nie przytomny Niall. Został poprzypinany do jakiś urządzeń. Siadam obok łóżka i łapię chłopaka za dłoń.
- Niall ,kocham Cię. Tak bardzo Cię kocham. Musisz się obudzić. Obiecałeś że nic Ci się nie stanie i jeszcze staniemy razem przed ołtarzem. Proszę....nie chcę Cię stracić. Skarbie - już brakuje mi jego uśmiechu. Dlaczego akurat on ? Dlaczego tak wszystko się pokomplikowało? Do sali wchodzi pielęgniarka.
- em..przepraszam panią ale musimy pani już iść - wygania mnie
- tak ,już wychodzę - spoglądam jeszcze raz Nialla i wychodzę. Zaraz kończą się wizyty czy jak to się zwie. Muszę jechać do domu. Siedzieć w nim sama. Może zadzwonię do Zayna. Eh..nie chcę się narzucać ale potrzebuję jego pomocy. Kompletnie nie wiem jak iść do domu. Wyjmuję telefon i wybieram numer Zayna.
- halo co się dzieje ?
- nic...tylko wiesz
niezbyt wiem jak trafić do domu....a nawet nie chcę tam być.
- zaraz po Ciebie będę - odpowiada i się rozłącza. Po dziesięciu minutach jest pod szpitalem.
- co z nim ?
- nic....jest nie przytomny - wdrapuję się na siedzenie.
- oh....przykro mi. Mam nadzieję że się obudzi
- ja też
- jak chcesz możesz przenocować u mnie w mieszkaniu - proponuje
- myślałam że mieszkasz u Louisa
- niee - uśmiecha się
- wiesz mam swój dom...po prostu
- po porostu nie chcę zostawić Cię samej w tej sytuacji. Będę spał na kanapie ,a Lily się nie pogniewa. Wyjaśniłem jej wszystko i odwiozłem do domu
- jejku dziękuje. - przytulam się do niego. Zayn lekko się uśmiecha po czym odpala auto.
*
- chcesz coś zjeść? Pić? -  pyta gdy siada na kanapie.
-nie - odpowiadam rozglądając się po pomieszczeniu.
- ładnie tu
- dziękuje - nie mogę przestać myśleć o Niallu. Nie jesteśmy ze sobą długo. Ale ja tak bardzo go kocham. Jego uśmiech ,jego pełne życia oczy ,usta które tak uwielbiam całować.
- em...mogłabym iść już spać ?
- tak,pewnie. Zaraz Ci coś przyniosę do spania - Zayn znika gdzieś w pokoju ,z którego po chwili wychodzi ze swoją koszulką
- tam na prawo masz łazienkę - idę do wyznaczonego miejsca. Biorę prysznic i ubieram koszulkę. Nie sadzę że zasnę.
- dobranoc - uśmiecham się
- dobranoc ,jak coś to wołaj - wchodzę do sypialni i kładę się do łóżka. Wygodne. Niall.....mój skarb. To jest nie do wiary jak bardzo można się w kimś zakochać. On przeżyje....musi. Gdy zamykam oczy śni mi się Niall. Jesteśmy tacy....szczęśliwi.
        *
Rano budzi mnie hałas dochodzący z salonu.
- co się dzieje? - przeciągam się
- Nicol...lekarz dzwonił do Ciebie al spałaś więc odebrałem...Niall.....jego serce....przestało bić....on....umarł - wyjaśnia cicho. Nie...on miał przeżyć. Miła wracać ze mną do domu. Miałam codziennie budzić się przy nim. A teraz zostałam sama.
- jedźmy tam ,proszę !
- dobrze,ubierz się
Ogarniam się i szybko wychodzimy.
- Nicol tak mi przykro
- On powinien żyć. - odpowiadam wpatrzona w okno. Pogoda dziś też nie jest wesoła. Gdy jesteśmy pod szpitalem. Wybiegam z auta i udaję się do sali ale tam...już go nie ma.
- przepraszam gdzie Niall Horan ?
- on....nie przeżył zabraliśmy go do specjalnej sali. Nie może pani tam wejść. - dzięki.
- i co ?
- nie mogę tam wejść- wzdycham
- może to i lepiej....nie sądzę że to by Ci pomogło. -a racje
- Zayn ja tak bardzo go kocham. - wypłakuję się w ramię chłopaka
- wiem ,było widać. On też Cię kocha. Prawie mnie zabił za to co zrobiłem. Ale proszę nie płacz - gładzi moje włosy. Spoglądam lekko na niego i widzę pojedyncze łzy na policzkach chłopaka które wyciera gdy zauważa że na niego patrzę.
- są takie sytuacje w których każdy się rozklei
       *
Szkoda że nigdy nie poznałam jego rodzinę, zaprosiłabym ją na jego pogrzeb. Oh Niall tak mi Cię brakuje. Dla mnie to już za dużo. Powinien stać przy mnie a nie.......
- Odwieźć Cię ? - nagle podchodzi Zayn.
- nie chcę już robić kłopotu
- daj spokój - jest taki miły i pomocny dla mnie. Cały czas mi pomagał ah no jeszcze jego Lily. Słodka dziewczyna. Najchętniej zostałabym tu na zawsze tylko po to żeby być obok niego. Nie dam sobie rady w życiu. Nie dam.
- Jak się trzymasz ?
- Źle ,tak mi go brakuje - wzdycham
- zawsze Ci pomogę ,pamiętaj
- tak, bardzo Ci dziękuję - wychodzę z auta i idę do domu.
   *
Każdy dzień jest jeszcze gorszy od poprzedniego. Nic nie jem. Nigdzie nie wychodzę. Nie daje sobie rady ze samą sobą.  Tak dziwnie i pusto tu bez niego. Ale będę musiała się przyzwyczaić że już nie zobaczę Nialla.

poniedziałek, 23 lutego 2015

rozdział 23

Budzę się bardzo wcześnie. Pewnie dlatego że jest strasznie nie wygodnie. Za to Niall nadal śpi. Wstaję i udaje się do łazienki ściągnąć to coś. Biorę ciepły prysznic który mnie rozluźnia. Zmywam makijaż. Prostuje włosy i ubieram czerwony sweter i czarne rurki. Schodzę na dół i idę do kuchni zrobić "śniadanie do łóżka" Niallowi. Kanapki ,tosty,naleśniki i sok chyba wystarczy ? Układam wszystko starannie na tacę i kładę na stoliku przy kanapie.
- dziękuje - słyszę cichy pomruk
- obudziłeś się bo wyczułeś jedzenie ? - drwię
- teraz wiesz jak mnie budzić - przeciąga się.
- misiu pysiu - powtarzam jego wczorajsze słowa.
- ucisz się - warczy a mi od razu schodzi uśmiech z twarzy
- em....nie chciałem tak ostro
- okej - Nie wogule ale zabrzmiało to jak byś miał jakiś problem do mnie.
- kochanie....o co znowu chodzi? - czy zawsze musi o coś chodzić
- musisz wszystko wiedzieć ?!
- Nicol ! - karci mnie ?
- czego !?
- nie takim tonem co !? - zbliża się do mnie i łapie za nadgarstki.
- przepraszam - szlocham ponieważ jego uścisk boli.             -Jezu......przepraszam........przepraszam - odsuwa się i przeczesuje włosy.
- Niall - zaczynam ale tak naprawdę nie wiem co powiedzieć. Chłopak patrzy na mnie ale ja odwracam wzrok. Patrzę na swoje nadgarstki i widzę na nich czerwone ślady. On nie chciał.
- Ja kiedyś taki byłem...teraz bym Cię nie skrzywdził.
- a kiedyś krzywdziłeś dziewczyny ? - pytam zdziwiona
- nie....po prostu kiedyś wszystko było mi obojętne.....w jakimś sensie krzywdziłem dziewczyny. One liczyły na coś więcej a mi chodziło tylko o sex.
- koniec tematu ! - opieram głowę o bark chłopaka.
- jesteś dziwna
- dlaczego ?
- no bo ty chyba wszystko mi wybaczysz. Nawet jakbym zabił człowieka
- trafny sarkazm - śmieję się choć nie ma dlaczego.
- idę się umyć - ziewa i wstaje z kanapy. Jutro będzie chyba najgorszy dzień w moim życiu. Boję się o Nialla. Z zamyślenia wyrywa mnie dzwonek mojego telefonu. To Ami odbieram i słyszę ciche szlochy w słuchawce.
- co się stało ?
- możesz do mnie przyjść? Proszę
- oczywiście zaraz będę - rozłącza się a ja kieruję się do łazienki. Gdy wchodzę zastaję Nialla....eh po co ja tu wchodziłam ?
- przyszłaś mnie oglądać? - uśmiecha się głupkowato
- Daruj sobie. Idę do Ami nie wiem o której wrócę
- i przyszłaś aż tu żeby mi o tym powiedzieć ? Niegrzeczna- mówi po czym się śmieje a ja doskonale wiem że w tej chwili wyglądam jak burak. Odwracam się na pięcie i wychodzę z łazienki. Biorę swoją torbę i idę do Ami. Gdzieś po dwudziestu minutach jestem na miejscu.
- dzień dobry - witam się z jej ciocią i od razu wchodzę do pokoju Ami. Dziewczyna podnosi głowę i wyciera pojedyncze łzy.
- co się stało - siadam na skraju łóżka.
-Max....on...pokłóciliśmy się....i....on...mnie uderzył - siada i wtula się we mnie o mało co nie spychając mnie z łóżka.
- widać nie był ciebie wart - wzdycham.
- gdzie Cię uderzył?- pytam a Ami pociera policzek.
- skurwiel - parskam wkurzona.
- Nicol uspokój się
- ty to mówisz? - pytam zdziwiona. Nagle dzwoni mój telefon. Niall...coś się stało.
- Halo?
- co chcesz ? - wzdycham.
- em......nic. Jak coś jestem u Louisa. - tylko po to dzwonisz.
- pa - rozłączam się i chowam telefon do torebki.
- Ami idziemy ? - nagle do pokoju wchodzi jej ciocia.
- oh...zaraz - odpowiada nie pewnie
- zapomniałam idę z ciocią do sklepu...chcesz możesz jechać z nami
- nie,nie to ja już pójdę - wstaję i wychodzę. Jezu Ami rozumiem uderzył Cię ale mogłaś mi powiedzieć że gdzieś jedziesz. A wiesz co ? Mi jakiś koleś chce zabić chłopaka a teraz mój chłopak zabije tego kolesia. Boże jakie to głupie. Niall jest u Louisa więc.....będę musiała siedzieć sama. Gdy wchodzę do domu zastaję Zayna ?! Chwila.....co ?!
- jak ty ? Tu ?
- normalnie, przyszedł - wzrusza ramionami i ponownie patrzy na telewizor.
- nie pomyliło Ci się coś? - siadam obok niego
- nie - przygryza wargę. Nie gadajcie znowu ? Dopiero co mnie przepraszał z to wszystko.
Nachyla się nade mną i muska mój policzek.
- nie mógłbym tego zrobić swojemu kumplowi
- dlaczego nie u Louisa ? - pytam zażenowana sytuacją
- Tak jakoś. 
- wkurzasz mnie - uśmiecham sie głupawo ?
- wiem skarbie - wzdycha
- szkoda że wybrałaś tego blondasa a nie mnie - dodaje po chwili
- Zayn - zaczynam ale mi przerywa
- tak wiem zostańmy przyjaciółmi. Wszystko będzie dobrze
- fajnie że rozumiesz. Przepraszam jestem zmęczona możesz iść? - chłopak wychodzi z trzaskiem drzwi. Chyba chciał porozmawiać.
*
Zasypiam kole pierwszej w nocy. Nialla nadal nie ma i nie odbiera ode mnie telefonu. Gdzieś nad ranem budzi mnie kompletnie pijany Niall.
- oo....obudziłaś się - chwieje się i odpada na łóżko.
- Śpij skarbie
- debil - parskam i przewracam się na drugi bok.
-ej kochanie - przytula się do mnie ale go odpycham
- ohh....chyba ktoś tu ma focha - bełkocze
- odczep się - warczę i po chwili ponownie zasypiam
~oczami Nialla~
Naprawdę znowu ? Budzi mnie Nicol która oczywiście polewa mnie wodą.
- jest za dwadzieścia czwarta ! - chyba przegiąłem. Ale wczoraj tyle wypiłem.
- wstawaj idioto ! - wstaję z łóżka i udaję się do łazienki. Wczoraj była impreza. Piliśmy i piliśmy. Jednym słowem do upadłego. Zayn chyba tylko nie pił. By strasznie wkurzony. Laska go nie chciała. Dobra wrócimy do rzeczywistości za parę godzin nie będzie tal fajnie. Tak on uniemożliwia nam normalne,szczęśliwe życie ale to nadal człowiek a my go zabijemy. Moje sumienie nie tego nie zniesie. Gdy już jakoś doprowadzam się do pionu  schodzę do salonu w którym zastaję rozwścieczoną Nicol.
- jesteś nienormalny ! Martwiłam się o Ciebie ! A ty po prostu się schlałeś ! Jesteś taki dorosły !
- Spokojnie skarbie. Przepraszam okej ?
- nie okej !
-będziemy się teraz kłócić ?!
- dobra odpuść już - dodaję po chwili.
- spadaj
~oczami Nicol~
To będzie mój najgorszy dzień. Jest coraz bliżej tego cholernego spotkania. A jeśli coś nie pójdzie i co w tedy ? Do tego Niall ma na mnie focha. Powiedziałam za dużo słów. Jest dwudziesta ! Trzeba się szykować. Zakładam swoją koronkową sukienkę i czerwone szpilki. Włosy wiąże w koka i robię dość mocny makijaż.
- gotowa ? - pyta nie pewnie Niall. Nie nie jestem gotowa i nigdy na to nie będę.
-mhm - mruczę i wychodzimy. Mamy iść pod dom Louisa. Wszyscy już będą w samochodzie. Po dziesięciu minutach jesteśmy na miejscu. Wchodzimy do auta i wszyscy na nas patrzą.
- jedziemy ? - czuję się jak w jakimś gangu. Jea. Dobra bez żartów. Droga jest długa a na zegarach zaraz wybije dziesiąta
- masz włóż to do ucha - Louis podaje mi podsłuch który od razu składam do ucha. Wysiadam z auta i udaję się do dość dużego klubu. Podchodzę do baru i zamawiam drinka. Nagle czuj czyjeś ręce na swoich biodrach.
- hej kochanie. Pięknie wyglądasz - kochanie?!
- dziękuje - odpowiadam i upijam łyk drinka. Mike zamawia szkocką. Niech wypije jeszcze parę kieliszków i będzie okej.
- chcesz ? - pyta zamawiając kolejną porcję szkockiej.
-niee- kręcę głową. Weźcie jakie to proste. Ten człowiek sam się zaraz opije bez mojej pomocy.
- chodź skarbie zabawimy się - bełkocze. Czyli jest pijany.
- oczywiście - wstaję i prowadzę do na zewnątrz.
- mrr. Sex na tyłach klubu - śmieje się. Nie do końca. Prowadzę go w wyznaczone miejsce.
- Odsuń się od niej Mike - odzywa się Niall
- o....Niall,Louis i Zayn jak miło was widzieć - on ledwo co stoi.
- Nicol idź stąd - parska Louis. Spokojnie.
- oj nie ładnie kłamać - ten człowiek nie jest świadom co się zaraz stanie. Odchodzę stamtąd jak najdalej. No ale nie umiem a jeśli coś się stanie. Nagle słyszę strzał czyli po wszystkim ? Biegnę tam  s powrotem ale to co tam zastaje po prostu mnie przerasta.